To tylko kwestia postrzegania

shutterstock_163209779Pamiętasz tę zabawę, gdy zatopiony w trawię leżysz na plecach z kłosem w zębach i patrzysz w chmury? Wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach, a białe kłęby nie są już zwykłymi cumulusami czy stratusami.

Na niebie właśnie rozgrywa się batalia między wielkimi żółwiami, głowami smoków i mieczami o dziwnych rękojeściach. Dla Ciebie obłok był wielką wyspą z palmą, dla kogoś innego – statkiem z kominem buchającym dymem. To była kwestia… postrzegania.

Uwielbiałem tę chwilę…

Chłodne, poranne powietrze jeszcze przed momentem kuło mnie w twarz. Patrzę w książkę, chociaż wcale nie składam liter w wyrazy, w zdania, w logiczną całość. Wyjątkowo, tej podróży nie towarzyszy muzyka. Nie wziąłem słuchawek. Dziś jadę ja i moje myśli, a książkę wyciągnąłem prawdopodobnie z przyzwyczajenia.

Patrzę na swoje ręce. Czerwienią się specyficznie, a skóra zaczyna mieć nieprzyjemną, chropowatą fakturę. Stare odmrożenia przypominają o sobie każdego zimowego poranka, kiedy zapomnę nałożyć na dłonie odpowiedniej ilości kremu.

Dziewczyna na przeciwko mnie. Czy stwierdziłaby, że po prostu nie dbam o ręce? Czy, że są zniszczone pracą? To pewnie kwestia… postrzegania.  

Postrzeganie. Zależy od mnóstwa czynników.

– Czy to jakaś inspiracja fortepianem?- zapytał, gdy pokazałem mu nowy wzór, namalowany tuszem na mojej skórze, na prawej łopatce.

– Niby gdzie tu do cholery fortepian? – pomyślałem. Zgłupiałem.

– Bo te skrzydła. Są tak cieniowane i wyglądają, jak klawisze fortepianu.

Nigdy nie wpadłbym na takie porównanie. Nawet gdybyśmy grali w skojarzenia, a moje zwoje wyczerpałby wszystkie inne połączenia. W tym wypadku kwestie postrzegania zmieniło… Kilka lat w szkole muzycznej. W klasie fortepianu.

Ludzie się nie rozumieją. To popularna teza. Jestem trochę innego zdania. My nie chcemy się zrozumieć. Nie próbujemy pojąć odmiennego sposobu postrzegania tych samych rzeczy. Pozorujemy rozmowy i udajemy słuchanie.

Chmura, zniszczone dłonie, tatuaż. Wybierz. Wypisz trzy najbliższe skojarzenia, które wywołuje w Tobie ta rzecz. Podejdź do najbliższej osoby i zapytaj, z czym wymyślony przez Ciebie przedmiot jej się kojarzy.

Czy Wasze skojarzenia były takie same czy różne? Bliska Ci osoba może myśleć praktycznie identycznie… A co z człowiekiem, którego nie znasz… Jak on postrzega rzeczy, na których spoczął wasz wzrok?

Kiedy ostatnio naprawdę starałeś się kogoś zrozumieć? Czasem odnoszę wrażenie, że umiejętność słuchania dogorywa gdzieś, zadeptana przez gonitwę myśli i leży w rowie, przygnieciona ekranami smartfonów. Bez umiejętności słuchania nigdy nie zrozumiesz drugiej osoby. Wydaje mi się, że w trakcie rozmowy zamiast słuchać, tak bardzo chcemy być wysłuchani, że zamykamy się na to, co się do nas mówi. Gdy w głowie uformuje się myśl, od razu tak silnie chce się z niej wydostać i wpełznąć do uszu naszego rozmówcy, że przestajemy słuchać, gdy tylko nasze neurony się zderzą i uformują „jakieś zdanie na poruszany temat”. Nie dajemy sobie szansy wysłuchania w całości. Wyrabiamy sobie opinie w połowie wypowiedzi drugiej osoby i tak silnie chcemy ją sprzedać na zewnątrz, że nie słuchamy kontynuacji. A dalszy ciąg może okazać się znacznie ważniejszy niż początek.

Czym jest rozmowa? Bez wzajemnego słuchania i próby zrozumienia drugiej osoby nie różni się niczym od mówienia do ściany. W rozmowie, niestety, muszą słuchać się obie strony. Słuchać, odpowiadać, pytać i przetwarzać. A nie wydawać opinię na pozornie te same tematy. Wtedy to tylko wygłaszanie expose, które wszyscy mają w dupie.

Tu gra muzyka, telewizor. Tam krzyczy sąsiad. Zaraz będzie mój ulubiony serial…

– Hej, słuchasz mnie?

– Tak, tak… – zaraz, co? Zresztą… nie ważne…

Przypomnij sobie moment, w którym ostatnio naprawdę chciałeś zrozumieć sposób postrzegania drugiej osoby. Słowa łączyłeś w zdania, w logiczną całość. I kiedy zapytałeś: nie rozumiem Twojego punktu widzenia. Opowiesz mi o tym coś więcej?

Spróbuj posłuchać tego, co ktoś ma Ci do powiedzenia lub karz mu spierdalać. Po co rozmawiać, skoro tak naprawdę, wcale nie chcecie rozmowy? Prowadzicie tylko monolog na pozornie ten sam temat, sprawiając wrażenie dwóch, teoretycznie, zainteresowanych sobą osób.

Kwestia postrzegania… Czyjś punkt widzenia może okazać się… fascynujący.

A naprawdę dobrze jest czasem poznać czyjś sposób patrzenia na świat.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “To tylko kwestia postrzegania

  1. Paweł

    Świetne 🙂 lekko się czyta twój tekst, bardzo dobry styl. Poruszona fajna kwestia, zgadzam się: wszyscy mają tak zwaną „swoją wibracje”, ważne aby umieć się „dostroić” do danej osoby.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s