Zanim się zakochasz, pokochaj siebie

bhjesj14fqy-yoann-boyerCzłowiek. Zwierzę stadne potrzebujące do życia wielu zbędnych przedmiotów i usług oraz oparcia w postaci drugiego człowieka. Pragnące kochać kogoś innego i być kochanym. W większości przypadków.

Bo często po prostu tak się wydaje. Żyjemy w paskudnych czasach, kiedy wszystko i wszyscy są wymienni. Gdzie nie opłaca się naprawiać telewizora, lepiej kupić nowy. Gdzie nie wstydzimy się wrzucić swojej dupy na Instagram, a wstydzimy się powiedzieć, że za kimś tęsknimy. Gdzie sprzedajemy całą swoją prywatność w Internecie, a nie potrafimy zaprosić kogoś na herbatę i szczerą rozmowę. W czasach, w których wszyscy marzą o miłości jak z filmu, a większość z nas gra jak w podrzędnym sitcomie z Bangladeszu. W czasach, gdy każdy chce być lepszą wersją siebie, a nikt nie potrafi być sobą. Czy dziś da się kochać?

– Wiesz, czasem myślę, że gdybym się zakochał… Wszystko byłoby łatwiejsze. – powiedział znad prawie pustego kufla. W końcu, nie ma lepszego momentu na męskie rozmowy o miłości, polityce czy sporcie niż po kilku kuflach pilsa lub lagera. Chyba, że pijesz whisky. Nie ma nic lepszego od rozmowy przy whisky. Wtedy nawet głupia rozmowa wydaje się inteligentniejsza.

– Nie myśl. Nie służy Ci. – odpowiedziałem, dopijając swoje piwo i sprawnym ruchem otwieracza odkapsowując następną butelkę. – Pamiętasz, kiedy ostatni raz byłeś zakochany? Czy cokolwiek było łatwiejsze?

– Niektóre rzeczy tak. – zamyślił się chwilę, obracając w dłoniach pokal. – Inne zdecydowanie trudniejsze.

– Właśnie. I naprawdę nie uważam, żebyś nie nadawał się na faceta swojej przyszłej kobiety, tylko pomyśl, czy to odpowiedni moment na miłość?

– A czy to nie jest tak, że zawsze jest odpowiedni moment? – On zapytał, a ja się zaśmiałem.

– Zawsze jest i nigdy nie jest, moim zdaniem. – zamyśliłem się. – po prostu uważam, że jeśli już się w kimś zakochiwać, to najpierw w sobie. Później w kimś innym.

– Co masz na myśli? Narcyzm nie pomaga w zakochiwaniu się w innych. – wybełkotał.

– Zawsze najgorszym wyjściem wydawało mi się jednak żebranie o miłość. Najlepszym – wyjście na piwo. Ja osobiście mam teraz mnóstwo na głowie. A kiedy już znajdę chwilę wolnego padam na pysk tak mocno, że nokautuje się poduszką i śpię ile mogę. Nie wziąłbym psa na weekend, a co dopiero czyjegoś serce na zawsze. Miłość to odpowiedzialność za siebie, drugiego człowieka. I czas, który musisz jej poświęcić.

– A na piwo masz czas.

– Kwestia priorytetów. Z miłością jest jak ze zwierzątkiem. Trzeba pielęgnować, bo zdechnie. Z Tobą mogę wyjść na piwo raz w miesiącu i nie zdechniesz. Wyobrażasz sobie kochać kogoś i widzieć go raz w miesiącu? To jak karmić psa raz na 30 dni i tylko wtedy wychodzić z nim na spacer. Robisz wtedy krzywdę. Sobie, ale przede wszystkim… komuś. Gdzie tu sens, gdzie logika?

– Chcesz mi powiedzieć, że nie szukasz, bo nie masz czasu? Nie rozśmieszaj.

– Oczywiście, że nie. Nie szukam, bo nigdy nie szukałem i nie zamierzam. To nie ja mówię, że gdybym się zakochał, miałbym łatwiejsze życie. Ty tak. A co robisz? Po prostu – siedzisz na dupie, grasz w gry, oglądasz filmy, palisz. Narzekasz pół dnia i chociaż większość czasu spędzasz na rozrywkach, nie chce Ci się ruszyć do kuchni, zrobić sobie nawet kanapki, tylko zamawiasz Kurczaka Faszerowanego Chemią na dowóz, płacąc plastikiem. Myślisz, że jak się zakochasz to co? Rzucisz to wszystko, będziesz gotował obiady? Chodził na siłownie?

– A czy to co robię to coś złego?

– Jeśli dobrze Ci z tym, to absolutnie nie. Tylko, czy jak Ci dobrze, to mówisz, że potrzebujesz, żeby było inaczej?

– Nie jestem taki zły. Przecież pracuję…

– I nienawidzisz swojej pracy. I nie powiedziałem, że jesteś taki zły.

– Racja. I racja.

– Wiesz. To chyba jest tak, że to nie jedno ma ciągnąć i pchać drugie do przodu, tylko iść razem. Czy jakoś tak. Ludzie są leniwi i równają w dół. Nie w górę. Jeśli będziesz patrzeć na swoją miłość z głębokiej studni, to bardziej prawdopodobne jest, że ona zejdzie do Ciebie, niż Ty wdrapiesz się do niej. Nic nie będzie łatwiejsze. Wprost przeciwnie. Rozumiesz, o co mi chodzi?

– Obawiam się, że tak. Znasz kogoś, kto ogarnie multisporta?

– Znam. – Otworzyłem kolejną butelkę. Piwo jakoś wybitnie szybko dziś płynie.

Czasem oczywiście warto skoczyć do studni lub podać rękę, gdy ktoś chce się z tej studni wydostać. Jeśli jednak czujesz, że ktoś ciągnie Cię w dół. Puść. Taplając się w bagnie narzekań we dwójkę wcale nikomu nie jest raźniej. Wiesz, co mam na myśli?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s